Początek. Słów o mnie kilka.

mar 18, 2021 | Podcasty

Początek. Słów o mnie kilka.

Cześć. Mam na imię Marta i zapraszam Cię do mojego podcastu. Jeśli, choć kilkukrotnie zdarzyło Ci się pomyśleć „Zaczynam od poniedziałku” to ten podcast jest właśnie dla Ciebie. Motywacja, ruch, odżywianie, nawyki, ale także biznes trenera od kuchni i fit świat od zaplecza. O tym będziemy sobie tutaj rozmawiać. Zapraszam.

Cześć. Sama do końca nie wierzę w to co mówię, ale witam Cię drogi słuchaczu w pierwszym odcinku mojego podcastu. Ten odcinek chciałabym w całości poświęcić temu, żeby się Tobie przedstawić. Dlatego, że domyślam się, że część z was będzie mnie znała. Cześć z was osobiście albo z mediów społecznościowych z Facebooka czy Instagrama, ale na pewno będzie też grupa osób, które trafią tutaj z innych źródeł. Być może przypadkiem. Dlatego w pełni chciałabym poświęcić ten odcinek na to, żeby powiedzieć kilka słów o sobie. Kim jestem, czym się zajmuje i oczywiście o tym, o czym ten podcast chciałabym, żeby był.

Ja mam na imię Marta. Z mediów społecznościowych być może możesz kojarzyć mnie jako FITFREAKMOM. Ja swój Instagram zakładałam po urodzeniu drugiego dziecka. To było 8 lat temu i wtedy nazwa FITFREAKMOM wydała mi się w pełni odpowiadająca temu co ja czułam. Natomiast dzisiaj, 9 lat później już nie do końca tak jest i przyznam szczerze, że zastanawiam się nad jakimś lekkim rebrandingiem. Oczywiście FIT nadal jestem. FREAK już troszkę mniej z racji wieku. Mamą będę już do końca życia, ale gdzieś wewnątrz mnie kiełkuje taka myśl, żeby zmienić ten swój tzn. nick na coś z czymś teraz bardziej się identyfikuje, ale to jest temat na osobną rozmowę. Dzisiaj nie będziemy się nad tym koncentrować.

Dziś tak jak wspomniałam chciałabym powiedzieć Ci kilka słów o sobie. Kim jestem, co robię, dlaczego robię to co robię? Jak to się w ogóle stało? Myślę, że to jest taka inspirująca historia, bo nie każdy po prawie pełnoletności przepracowania w jednym zawodzie rzuca go i wywraca swoje zawodowe życie do góry nogami. Tak naprawdę nie wiedząc co się za tym kryje, ale od początku…

Ja zaczęłam pracować na przełomie 1999-2000 roku. Wtedy jako nauczyciel języka angielskiego. Moja osobista sytuacja zmusiła mnie do tego, żeby zamienić studia dzienne, na studia zaoczne i poszukać pracy. Ponieważ język angielski był czymś na czym dobrze się znałam. Uczyłam się go od dziecka. To dostałam propozycje pracy w szkole prywatnej jako nauczyciel języka angielskiego i tam raz w tygodniu. W piątki pamiętam, jeździłam na 7 godzin i uczyłam dzieci właśnie tego języka. To była niesamowita lekcja. Pierwszy raz zobaczyłam pokój nauczycielski od kuchni i tak naprawdę kilku nauczycielki, którzy kiedyś uczyli mnie z zupełnie innej strony. Udało mi się poznać. Nieprawdopodobne doświadczenie. Natomiast po roku takim szkolnym nauki dzieci zdecydowałam poszukać innej pracy i tak trafiłam za recepcje do jednego z centrów medycznych i już w ramiona korporacji. W 2001 roku zaczęłam swoją korporacyjną przygodę, a skończyłam ją w 2017 roku. Oczywiście w międzyczasie zmieniając firmę.

Jak to się stało, że postanowiłam rzucić można powiedzieć bardzo bezpieczną, jak to mawiają ciepłą posadę i wejść na totalnie głęboką wodę nie wiedząc co mnie czeka i z czym to się w ogóle wiąże. Ja, tak jak wspomniałam jestem mamą. 9 lat temu urodziłam moje drugie dziecko, syna. Rok po urodzeniu Kajtka zdecydowałam, że jestem tak zasiedziała i nie mam kompletnie kondycji i jest mi z tym tak bardzo źle, że muszę coś z tym zrobić. Być może część z Was nie wierzy w postanowienia noworoczne. Ja od tamtej pory w nie wierzę, bo to było właśnie takim moim sylwestrowo-noworocznym postanowieniem, że jak tylko w styczniu otworzą klub fitness, który już miałam upatrzony to idę choćby nie wiem, co się działo i zaczynam ćwiczyć i tak zrobiłam.

Wsiąkłam. Przez rok chodziłam do tego klubu. Najpierw raz w tygodniu, potem dwa, potem trzy i bardzo mi się to spodobało, to co działo się ze mną, z moją kondycją. To było coś na czym bardzo mi zależało. Aczkolwiek po pewnym czasie stwierdziłam, że to trochę za mało, że chciałabym jednak zmienić też swoje odżywianie. Być może trochę schudnąć. Nigdy nie byłam otyła, ale nadwaga w tamtym czasie rzeczywiście lekka mi towarzyszyła i nie było mi z tym dobrze, kiedy szłam na zakupy np. Jeansów i patrzyłam siebie w tych lustrach w przymierzalniach i mówiłam sobie „Nie. Nie. Nie chce tak wyglądać!” To mnie bardzo zmotywowało do tego, żeby znaleźć osobę, która pomoże mi o siebie zadbać, która będzie doświadczonym trenerem. Bardzo chciałam wtedy też iść na siłownię. Tak też się stało, zaczęłam trenować z trenerem personalnym. Najpierw dwa, potem trzy razy w tygodniu na siłowni. On też rozpisał plan żywieniowy dla mnie i byłam bardzo zmotywowana do tego, żeby się odchudzać, ale z doświadczenia wiem, że ta motywacja wystarcza na chwilę, potem potrzebne są zupełnie inne impulsy. O tym Wam też kiedyś opowiem, bo myślę i widzę po osobach, które ze mną trenują teraz, że właściwie wszyscy przechodzimy przez takie same fazy. Dlatego też bardzo chętnie opowiem Wam o moich doświadczeniach. Być może one pomogą Wam uporać się z tym z czym się borykacie zaczynając swoją przygodę z odchudzaniem.

Trenowałam z trenerem personalnym. Odchudzałam się i po roku osiągnęłam wagę taką, jaką chciałam, ale to trochę przestało się dla mnie liczyć, ponieważ byłam tak mocno… powiem kolokwialnie… zajarana trenowaniem na siłowni, że byłam tam właściwie codziennie. Codziennie ćwiczyłam. To wyglądało tak, że codziennie po pracy oczywiście zajmowałam się dzieckiem. Około 20:00 kładłam go spać i zabierałam torbę i jechałam na siłownię. O 23:00 wracałam. Z perspektywy czasu i doświadczenia wiem, że te codzienne treningi to nie był najlepszy pomysł, ale o tym myślę też kiedyś opowiem w osobnym odcinku, bo to są bardzo ważne sprawy.

Po mniej więcej 2 latach zdecydowałam, że wydaje mi się, że jestem na tyle gotowa, żeby zrezygnować z trenera personalnego i zacząć trenować i odżywiać się sama. Ja się bardzo dużo przez te 2 lata nauczyłam. Byłam pilną uczennicą, ale to też wynikało z tego, że zakochałam się w siłowni. Zakochałam się w tym, co dzieje się z moim ciałem. Z moim zdrowiem, jak ogromny wpływ na mnie miało to wszystko, co wtedy robiłam. Też mentalnie bardzo dużo się we mnie zmieniło. To były niesamowity doświadczenia i bardzo chciałam to kontynuować. Kompletnie nie myślałam o tym, żeby z tego zrezygnować. Tak jest właściwie do dzisiaj. Dzisiaj dla mnie trening czy zdrowe odżywianie jest jak umycie zębów. Nie wyobrażam sobie bez tego dnia. Choć moje podejście co nieco ewoluowało i zmieniło się od tamtego czasu. Oczywiście zaczęłam chwalić się swoimi osiągnięciami na swoim profilu na Facebooku i na Instagramie. Po pewnym czasie miało to swoje, dziś powiem „cudowne konsekwencje”. Dlatego, że zgłosiły się do mnie dziewczyny z pobliskiej miejscowości, które wpadły na super pomysł tego po prostu, żeby trenować sobie w parku i szukały instruktorek, które zgodziłby się bezpłatnie poprowadzić im takie treningi. Zgłosiły się do mnie, to było dla mnie niesamowitym komplementem, choć z drugiej strony bardzo się wystraszyłam. Dlatego, że ja do tej pory ćwiczyłam tylko i wyłącznie dla siebie. Podjęłam decyzję, że nie będę prowadzić tych treningów dla nich, dlatego, że wydało mi się to za dużą odpowiedzialnością. Natomiast one były nieugięte i bardzo mocno namawiały mnie na to, żebym spróbowała, że słyszały, że jestem fajną dziewczyną i chciałyby, żebym im pomogła. No i pojechałam tam raz i zostałam z nimi prawie 3 lata. Byłam chyba pierwszym instruktorem, który zaczął z nimi te zajęcia prowadzić. Potem mogę śmiało powiedzieć, że to poszło już lawinowo, dlatego, że właściciel klubu, w którym również od czasu do czasu ćwiczyłam zaproponował mi prowadzenie zajęć u niego raz w tygodniu.

Przyznam, że to był ogromny impuls do tego, żeby rozejrzeć się za kursem trenera personalnego i po prostu ten kurs zrobić. Pamiętam, że na kursie byłam chyba najstarsza, bo jednak większość osób to byli studenci. W każdym razie wyniosłam z tego kursu bardzo dużo, głównie z anatomii i fizjologi człowieka. Do tej pory nie skupiałam się na tym, a przyznam, że bardzo mi to pomogło, jeśli chodzi o pracę z drugim człowiekiem. Kurs utwierdził mnie również w przekonaniu, że nie chce prowadzić treningów grupowych. Chce pracować tylko i wyłącznie 1vs1, dlatego, że miałam poczucie tej kontroli, której nie mam, kiedy prowadzę zajęcia grupowe. Jeśli na sali jest 20 czy 30 osób, a ja prowadzę jakąś dynamiczną tabatę i widzę, że kilka osób nie wykonuje poprawnie ćwiczeń to ja nie jestem w stanie w czasie tych 20 sekund podbiec do każdej z tych osób i poprawić ich technikę wykonywanych ćwiczeń. Dlatego wtedy już zdecydowałam o tym, że będę koncentrowała się tylko i wyłącznie na pracy 1vs1.

Prowadząc zajęcia w tym klubie i parku dziewczyny zaczęły podchodzić do mnie i pytać mnie, czy prowadzę również takie zajęcia indywidualne. Oczywiście nie robiłam tego wtedy, nie miałam takiego miejsca, nie miałam takiej możliwości. Nadal pracowałam w korporacji, ale zaczęła we mnie kiełkować taka myśl, że skoro dziewczyny przychodzą właśnie do mnie i zgłaszają się do mnie to być może jest to dobry moment, żeby zacząć o tych ćwiczeniach, o tym trenowaniu myśleć trochę w inny sposób. Tak też się stało.

Przez 10 miesięcy łączyłam swoje zawodowe korporacyjne życie z prowadzeniem treningów i z miesiąca na miesiąc utwierdzałam się w przekonaniu, że bardzo chciałabym zawodowo oddać się tej pasji, że to jest coś co daje mi ogromną radość, że wyniki tych dziewczyn to jak one się zmieniają… nie mam na myśli, tylko ich figury, ale tego, co dzieje się też wewnątrz nich. Jak nabierają pewności siebie. To były ogromne emocje, ogromną nagrodą za tę pracę, której wydawało mi się wtedy, że nie do końca dostaje w korporacji.

Był 2017 rok, ja miałam prawie 38 lat wyjechaliśmy w Bieszczady. Ja zawsze w tych Bieszczadach wpadam na jakieś czasem szalone, czasem mniej szalone pomysły, ale właśnie tam wtedy podjęłam te decyzję, że wracam do Warszawy i składam wypowiedzenie w korporacji i stawiam wszystko na jedną kartę. Myślałam wtedy, że daję sobie rok. Jeśli przez rok nie uda mi się wywrócić swojego życia zawodowego, jakby odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości, no to wtedy będę myślała o tym, żeby do tej korporacji wrócić. Dzisiaj mija ponad 3 lata i nadal jestem trenerem i jestem bardzo szczęśliwym i spełnionym człowiekiem i myślę, że to była jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu.

1 września 2017 roku byłam bezrobotna. Pamiętam właśnie, że rejestrując się w Urzędzie Pracy jako osoba bezrobotna, a robiłam to po to, żeby móc starać się o dofinansowanie działalności gospodarczej. Pani w okienku wyliczyła mi, że zabrało mi bodajże 3 miesiące do pełnoletności pracy w różnych korporacjach. To uświadamia jak późno zdecydowałam się na taki bardzo radykalny krok. Te wszystkie formalności związane ze złożeniem wniosku o dofinansowanie otworzenia działalności gospodarczej, ale także te związane z decyzją czy takie dofinansowanie w ogóle otrzymam trwały około pół roku. Na szczęście wniosek mój został przyjęty. Ja takie dofinansowanie otrzymałam i dzięki temu mogłam wynająć swoje 22m2 i wyposażyć je w sprzęt i działam w nich do dzisiaj. Myślę, że gdyby nie to dofinansowanie to zdecydowanie byłoby mi znacznie trudniej. Tak naprawdę nie wiem jak potoczyłyby się moje losy. Jeśli wy również zdecydujecie się na to zawsze zorientujcie się czy macie możliwość na otrzymanie właśnie takich środków. Większość miast takie środki ma, są to tez środki unijne, także takie możliwości na pewno są. Jest kilka takich formalnych aspektów, które trzeba spełnić i tez pamiętajcie żeby zwrócić na to uwagę.

Treningi prowadziłam również na siłowni. Wyglądało to tak, że 3 dni spędzałam ze swoimi podopiecznymi na siłowni, 2 dni w moim studio. Natomiast w zeszłym roku, kiedy był pierwszy lockdown te treningi zostały oczywiscie wstrzymane zarowno tu jak i tu. Na siłownie nie wróciłam do tej pory ze swoimi podopiecznymi, natomiast teraz działam tylko i wyłącznie w swoim studio. Wynika to z kilku rzeczy, natomiast nie będę teraz o nich mówić, na pewno chciałabym ze swoimi podopiecznymi na siłownie wrócić jak wszystko się uspokoi.

Przez te 3 lata pracy jako trener miałam możliwość współpracy z ponad 90cioma osobami. Zgubiliśmy razem ponad 0,5 tony. 500 kilogramów. No powiem Ci drogi słuchaczu, że uzmysławiając sobię te liczby zdałam sobie sprawę jaki ogrom wspaniałej cudownej pracy został wykonany i jak bardzo jestem szczęśliwa z tego powodu, że udało mi się pomóc tylu osobą. To na czym bardzo mi zależy to jest taka moja wewnętrzna misja, żeby pokazać drugiemu człowiekowi, że zdrowe odżywianie to nie jest rocket science i nie trzeba na to poświęcać nie wiadomo ilu lat nauki. To są naprawdę bardzo proste rzeczy, że to jest kwestia tylko i wyłącznie wyborów, jakich dokonujemy na co dzień. Być może nauki planowania pewnych rzeczy i właśnie między innymi o takich aspektach chciałabym tutaj z Tobą drogi słuchaczu porozmawiać. Oprócz tego, jak zapewne już zauważyłeś bardzo waznym elementem zdrowego stylu życia jest ruch. O którym również będę tutaj dużo mówić. Czy każdy powinien się ruszać? Jeśli tak to w jaki sposób? Jeśli nie to dlaczego? Na pewno nie zabraknie tutaj również rozmów o motywacji i o zmianie nawyków. Ja ostatnio bardzo dużo czytam o tym skąd biorą się nawyki. Jak możemy zmieniać te stare w nowe i również chciałabym tutaj o tym Tobie opowiedzieć. Oprócz tego myślę, że bardzo interesującym tematem będzie również ten nasz fit świat od kuchni. Także będę zdradzać myślę kulisy takich aspektów, które nie są na co dzień pokazywane w social mediach.

Dobrze, drogi słuchaczu mam nadzieje, że powiedziałam co nieco o sobie, ze kończąc słuchac ten odcinek będziesz czuł, że trochę mnie znasz, a jeśli nie to koniecznie napisz swój komentarz. Ja bardzo chętnie odpowiem na wasze pytania. Możecie mnie również oczywiście znaleźć na Instagramie – FITFREAKMOM albo na Facebooku. Serdecznie Was zapraszam i mam nadzieje, że słyszymy się w kolejnym odcinku tego podcastu. Pozdrawiam 🙂

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do mojego newslettera i otrzymaj w prezencie eBooka “TOP 5 Zdrowych Nawyków”!

.

Zobacz mój najnowszy eBook

Jak w prosty sposób zacząć się zdrowo odżywiać

Dla kogo jest ebook „Jak w Prosty sposób zacząć się zdrowo odżywiać? Dla wszystkich, którzy chcieliby zmienić swoje nawyki żywieniowe, w sposób, który nie wywróci ich życia do góry nogami.

To dieta ma być dla Ciebie – nie Ty dla diety! Poznasz 5 szybkich rozwiązań, które możesz wdrożyć właściwie natychmiast, a dzięki którym zyska Twoje zdrowie i sylwetka. Dowiesz się na co zwrócić uwagę robiąc zakupy czy przygotowując posiłki. Jeśli szukasz prostych sposobów, które będą stanowiły bazę dla zdrowego odżywiania – ten ebook jest dla Ciebie!

Zobacz ostatnie posty na blogu!

Mity o redukcji – sprawdź w co nie powinnaś wierzyć.

Mity o redukcji – sprawdź w co nie powinnaś wierzyć.

Dzisiaj przychodzę do Ciebie z najczęstszymi mitami z jakimi się spotykam, które dotyczą redukcji. Przeczytaj o tym, co jest prawdą, a co niekoniecznie. "Podczas odchudzania najważniejsze są ćwiczenia, dieta jest mniej ważna" Czy to prawda? Nie. Podczas redukcji...

Trening w domu. Czy warto zainwestować w sprzęt? Jeśli tak to jaki?

Trening w domu. Czy warto zainwestować w sprzęt? Jeśli tak to jaki?

Trening w domu można wykonywać praktycznie bez niczego: wystarczy strój sportowy i buty. Szeroko rozumiany fitness to wręcz idealna forma aktywności we własnych czterech kątach. Nie wymaga wiele miejsca, nie trzeba kupować maszyn, skomplikowanych sprzętów. Tzw....

Co się dzieje z ciałem kiedy nie ćwiczy?

Co się dzieje z ciałem kiedy nie ćwiczy?

Dziś kilka słów o tym, co się dzieje z Twoim ciałem, kiedy wcale nie ćwiczysz. Z każdej strony słyszysz: „ruch to zdrowie!”, ale kompletnie nie potrafisz się zmusić do ćwiczeń? Chciałabym dziś pokazać Ci co dzieje się, albo może się stać z naszym ciałem jeśli nie...